SOJA – CO Z NIĄ, JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ?

Ruch wegetariański i wegański rozsławił tofu jako zdrową alternatywę dla mięsa, a mleko sojowe jako zamiennik mleka krowiego. Istnieją jednak 4 powody, dla których powinno się unikać spożywania niesfermentowanej soi:

  1. Prawie cała soja uprawiana jest na terenie USA (91%) i jest modyfikowana genetycznie. Najczęstszą modyfikacją jest uodpornianie roślin na działanie toksycznego pestycydu roundup, aby mogły być nim regularnie spryskiwane :-).
  2. Soja niesfermentowana zawiera goitrogeny, które hamują czynność tarczycy, co może prowadzić do bardzo wielu problemów zdrowotnych, np. alergii pokarmowych, nadwagi, problemów trawiennych, niepokoju, bezsenności, wahań nastroju, bezpłodności i innych.
  3. Soja niesfermentowana zawiera roślinną odmianę estrogenu, tzw. fitoestrogen, który przyczynia się między innymi do: rozwoju raka piersi, kamicy nerkowej oraz kłopotów z pamięcią u ludzi starszych.
  4. Soja niesfermentowana zawiera kwas fitynowy (fitowy), który utrudnia absorpcję minerałów w organizmie, co prowadzi do niedoborów.
  5. Soja nie jest pełnowartościowym białkiem, bo brakuje jej cysteiny, metioniny i aminokwasów zawierających siarkę. Oprócz tego, lizyna ulega denaturacji (czyli niszczy się jej struktura) w trakcie przetwarzania soi. A właśnie, co wiemy o przetwarzaniu soi? W procesie jej przetwarzania używany się heksan, czyli substancja powstająca podczas rafinacji ropy naftowej. Nasiona soi moczy się w tym heksanie, co ma pomóc w ekstrakcji białka i tłuszczu. Są badania, które pokazują, że możemy znaleźć w soi pozostałość heksanu, jednak Agencja do spraw Żywności i Leków nie wymaga testów na obecność takich substancji. 

Kiedy soja może być zdrowa?

Japończycy żyją dłużej niż Amerykanie i rzadziej od nich zapadają na raka, ponieważ regularnie konsumują soję fermentowaną. Proces fermentacji skutecznie eliminuje wiele problemów związanych z soją niesfermentowaną:

  • redukuje zawartość kwasu fitynowego i substancji antyodżywczych (czyli takich, które – poprzez reakcję ze składnikami pokarmowymi lub bezpośredni niekorzystny wpływ na organizm – obniżają wartość odżywczą surowców spożywczych) zawartych w nasionach soi, dzięki czemu aktywne czynniki rośliny mają szansę zadziałać w obrębie układu pokarmowego;
  • ponadto fermentacja drastycznie obniża poziom fitoestrogenów oraz zwiększa zawartość białka w nasionach;
  • fermentowana soja jest też doskonałym źródłem witaminy K, która pełni istotną funkcję w zapobieganiu osteoporozie, chorobom układu krążenia i demencji.

Witamina K chroni też przed rakiem prostaty, płuc oraz wątroby, a oprócz tego działa w synergii z witaminą D, chroniąc kości przed osłabieniem.

Produkty z soi fermentowanej to:

  • tempeh, twardy placek ze fermentowanych nasion sojowych o orzechowym smaku przypominającym grzyby;
  • miso, słonawa pasta z fermentowanych nasion soi o konsystencji masła (typowy składnik zupy miso);
  • natto, sfermentowane nasiona soi o lepkiej konsystencji i ostrym, serowym smaku – przez przypadek zjadłam – uff – tego się nie da jeść(!),
  • sos sojowy, przyrządzany tradycyjnie z fermentowanych nasion sojowych, soli i enzymów.

Należy jednak zachować czujność, gdyż wiele odmian sosu sojowego dostępnych w sklepach wytwarzanych jest syntetycznie w procesach laboratoryjnych. W wyniku tego gotowy produkt zawiera dużą ilość pszenicy – glutenu. Zdrowy, pozbawiony glutenu sos sojowy to np. organiczny tamari. Nie zawiera pszenicy, a proces fermentacji zachodzi naturalnie. Pamiętajmy, by wybierać tylko produkty z soi fermentowanej i wystrzegać się tych, które poddane zostały modyfikacjom genetycznym. A co do tego nie mamy pewności.

natto

natto

Jeśli chodzi o mnie unikam soi – fakt nie jestem wegetarianką. Są inne źródła białka, Wszystko to kwestia indywidualna, jeżeli ktoś się mnie pyta czy soja jest zdrowa: odpowiadam, że nie do końca, to zależy …

 

 

Źródło: Environ Health Perspect, 1997; Cancer Res, 1998; 58: 3833–8, http://aop.sagepub.com/content/35/9/1118.short;

J Med Food, 2004 Winter; 7: 430–5, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?cmd=Link&dbFrom=PubMed&from_uid=14013862;

J Bone Miner Metab, 2000; 18: 216–22, http://link.springer.com/article/10.1007/s007740070023,

Am J Clin Nutr, 1999; 69: 74–9, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9925126

Reklamy

13 thoughts on “SOJA – CO Z NIĄ, JEŚĆ CZY NIE JEŚĆ?

  1. Dotee pisze:

    A ja choć prawie wege, też nie jadam za bardzo soi. Jakoś nie ciągnie mnie do niej, wolę inne rodzaje strączków, np moją ukochaną soczewicę. Za to używam sporo sosu sojowego i w sumie dobrze wiedzieć, że akurat on jest w miarę zdrowy. Można jeść bez wyrzutów.

    Lubię to

  2. Nieidealnaanna pisze:

    Zupa miso i sos sojowy w towarzystwie sushi bardzo lubię, ale wszystko inne nie. Artykuł bardzo mi się pododba, gdyż w końcu czarno na białym wiem o co chodzi z całym zamieszaniem wokół tego produktu.:)

    Lubię to

  3. Gradowa pisze:

    Tofu czasami używam do wegańskich serników. Mleko sojowe do kawy, bo niestety nie znalazłam innego, które by się pieniło do capuccino ;/ Jakby nie patrzeć, wszystko co jemy ma jakieś „ale”. Nawet warzywa czy owoce – bo pryskane. Najlepiej chyba mieć swój ogródek i jeść to, co się uda na nim wyhodować 😉

    Lubię to

  4. feel-sexy pisze:

    Jestem podobnego zdania, że można ją spokojnie zastąpić innymi nasionami roślin strączkowych. Jedynie produkty fermentowane mogą wpływać pozytywnie na nasz organizm, lecz ciężko dostać dobrej jakości.

    Lubię to

  5. Kill Bill pisze:

    Soja to porażka. Można jeść inne strączki i nie ma problemu. To nie jest dobra roślina. Zgadzam się, że fermentowana jest lepsza niż niefermentowana.

    Lubię to

    • personaldietcoaching.org pisze:

      Ja nie polecam soi – ze względu na pkt 1. Nie mam pewności, co do jej jakości, z obserwacji i doświadczenia, w pracy z moimi podopiecznymi, widzę co robi soja z ich ciałami. Nie znam innej substancji, w większej mierze przyczyniającej się do gromadzenia tłuszczu na brzuchu. W konwencjonalnej hodowli bydła soję stosuje się jako wypełniacz w karmie, w celu taniego zwiększenia racji białka, podobnie jak restauracje fastfoodowe dodają czasami proteiny sojowe do swoich hamburgerów. Działanie soi powoduje szybki przyrost wagi: to dobre dla bydła, nie dla ludzi. Oczywiście wyjątkiem są sfermentowane produkty sojowe. Dla mnie istnieją inne lepsze źródła białka.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s